W ramach indywidualnych konsultacji dostaję czasem pytania o ogłoszenia, które budzą wątpliwości kandydatów i kandydatek. Zdarza się, że po przeczytaniu tekstu mówię, że jest spora szansa, że nie stoi za nim realna oferta nawiązania współpracy.
W języku angielskim takie ogłoszenia określa się jako „ghost jobs”.
Pewnie sporo osób zadaje sobie teraz pytanie: dlaczego w ogóle publikowane są takie ogłoszenia?
Powody mogą być różne:
- Firma waha się, czy otwierać rekrutację i publikuje ofertę pracy, aby sprawdzić odzew i/lub zrobić przegląd dostępnych na rynku talentów.
- Pracodawca skłania się do zatrudnienia na dane stanowisko osoby, która już jest w organizacji (np. poprzez awans wewnętrzny). Jednocześnie, na wszelki wypadek zamieszcza ogłoszenie o pracę na ogólnodostępnym portalu. Jeśli wewnętrzna rekrutacja pójdzie sprawnie, może okazać się, że nikt nawet nie otworzy CV przesłanych na konto pracodawcy.
- Osoba, która ma objąć dane stanowisko już dawno została wybrana, natomiast z różnych względów (np. obowiązujących regulacji prawnych, konieczności spełnienia wewnętrznych wymogów korporacyjnych) pracodawca musiał opublikować ogłoszenie.
Po czym poznać takie ogłoszenia „wydmuszki”?
Nie ma jakiegoś zamkniętego katalogu sygnałów, niemniej może na to wskazywać:
- Krótki i dość lakoniczny opis wymagań na stanowisku. Pracodawcy zależy na pozyskaniu CV osób jak najlepiej dopasowanych do roli. Jeśli po uważnym przeczytaniu treści trudno stwierdzić, kogo tak naprawdę szuka, jest to sygnał ostrzegawczy.
- Opis zakresu obowiązków, który teoretycznie mógłby pasować większości prawników na rynku. Może składać się z krótkich fraz typu „przygotowywanie umów”, „bieżące doradztwo prawne” czy „zastępstwo procesowe” bez doprecyzowania, o które gałęzie prawa, czy specjalizacje chodzi.
- Ogólna niestaranność w formułowaniu treści – występują liczne błędy stylistyczne, interpunkcyjne. Tekst wygląda na napisany „od niechcenia”.
Bardzo ogólne lub niestarannie sformułowane może być również prawdziwe ogłoszenie o pracę. W takiej sytuacji warto zadać inne pytanie: jeśli ktoś nie poświęcił pół godziny na jego porządne przygotowanie, to na ile przemyślany jest kształt stanowiska i rekrutacja?

