To temat, któremu w branży nie poświęca się zbyt wiele czasu, a który ma kapitalne znaczenie na coraz bardziej wymagającym rynku usług prawnych.
Do napisania tego tekstu zainspirował mnie Arkadiusz Steć, adwokat i autor e-booków z serii „Mikrokancelaria”. W jednym z wydań swojego newslettera zauważył, że wielu młodych prawników próbuje konkurować tym samym, czym konkurują wszyscy inni.
Tymczasem przewagi konkurencyjne są czymś, czego nie da się łatwo skopiować.
Stąd jedno z pierwszych pytań, które warto sobie zadać, brzmi: Co jest unikalnego w mojej drodze zawodowej, doświadczeniu lub kontaktach, co mogę wykorzystać?
W przypadku Arkadiusza była to szeroka sieć znajomych z okresu studiów. Wynikała z poznawania na przestrzeni lat różnych ludzi, utrzymywania relacji i interesowania się tym, co robią. Gdy otworzył własną kancelarię, część z nich prowadziła firmy, albo zajmowała stanowiska pozwalające polecić go znajomym, czy pracodawcy.
Dodam, że przy określaniu przewag konkurencyjnych warto zwrócić uwagę na:
- informacje zwrotne ze strony zadowolonych klientów,
- komunikaty od kolegów i koleżanek po fachu („Jesteś w tym naprawdę dobry/a”, itp.),
- rzeczy i aktywności, które dają energię (Czy mają jakieś punkty wspólne? Jak można je wykorzystać w sferze zawodowej?).
Najkrótsza odpowiedź na pytanie pt. czym (i jak) może wyróżnić się prawnik na mocno nasyconym rynku brzmi: tym, co przychodzi mu najłatwiej i daje najlepsze efekty.
Jeśli dana osoba ma talent do pisania ciekawych treści ze swojej specjalizacji na LinkedIn, warto w to inwestować. Z drugiej strony, jeśli perspektywa występowania w nagraniach przyprawia kogoś o mdłości, nie będzie to najlepszy kierunek.
To samo dotyczy sposobów dotarcia do klientów. Czas, którym dysponujemy, jest ograniczony i trzeba dokonać wyboru (oraz konsekwentnie się go trzymać).
Często okazuje się, że przy określaniu przewag konkurencyjnych wcale nie trzeba szukać daleko, a najlepsze podpowiedzi są na wyciągnięcie ręki.
